Mam dla Was dzisiaj recenzję jednego z wielu produktów Avonu, których używam, a mianowicie mleczka 3 w 1 z wyciągiem z aloesu i imbiru, które oczyszcza, tonizuje i nawilża skórę.
Mleczko to jest hipoalergiczne, testowane dermatologicznie, jego pojemność to 200 ml.
Zacznę od jego zalet:
-dobrze oczyszcza skórę
-jest delikatne, łagodne
-nadaje uczucie niesamowitej świeżości (co cenię sobie w nim najbardziej)
-nie podrażnia skóry, nie szczypie w oczy
-skóra po nim jest gładka, delikatna, nie błyszczy się
-dostępny w niskiej cenie (w poprzednim katalogu 4,90 w promocji, w aktualnym 7,90)
Wady:
-wodnista konsystencja, przez co ciężko je spienić
-utrudniona aplikacja, również ze względu na to, że jest rozwodnione
-taki sobie zapach – bliższy neutralnemu niż kremowemu.
Ogólnie polecam Wam to mleczko, w sumie jedynym głównym minusem dla mnie jest jego konsystencja, ale mimo tego bardzo je lubię, ponieważ świetnie odświeża buzię, dlatego stosuję je codziennie.
Jak na razie wydaje się być bardzo wydajnym produktem, choć używam go dopiero około miesiąca.
A jak się skończy, kupię sobie zapewne kolejną buteleczkę : )
Oprócz tego chciałabym po krótce poruszyć temat kontrowersyjnego porozumienia międzynarodowego, które Polska ma podpisać już za parę dni, 26 stycznia, a mianowicie ACTA. Na pewno wiele z Was już o tym słyszało, a dla niezorientowanych kilka słów: dokument ten ma na celu niby zwalczanie piractwa, ale w rzeczywistości wiąże się to z totalną cenzurą Internetu, zamykaniem naszych ulubionych stron internetowych, takich jak np. YouTube, Kwejk, Mistrzowie.org, zamykaniem stron, z których można pobierać muzykę, filmy, oglądać seriale online, itd.
Co o tym wszystkim myślicie? Według Was ma to szansę przejść? Bo ja już sama nie wiem, nie wydaje mi się to możliwe, bo jak to się mówi – „utną jedną głowę, to odrastają dwie w jej miejsce”. To jest jakiś chory pomysł, po co utrudniać sobie życie? Jeśli to naprawdę weszłoby w życie, to żylibyśmy jak w państwie totalitarnym, pod totalnym nadzorem i ścisłą kontrolą społeczną. Wiele krajów ma „już” co do tego wątpliwości, mam nadzieję, że w związku z tym zmądrzeją i nic takiego nie podpiszą. W Internecie aż wrze od tego, ludzie się buntują, hakerzy blokują strony rządowe.
Dopóki mamy czas, musimy działać, dlatego podpisujcie petycję: www.petycje.pl (na dole po lewej stronie - "popieram petycję - jestem za").
A jak już podpiszecie, to nie zapomnijcie potwierdzić swojego wpisu, wchodząc na maila, którego tam podacie i klikając na przysłany link.
Możecie mieć problem z wejściem na tą stronkę, bo jest przeciążona, ale wystarczy spróbować jeszcze raz.
Ja już podpisałam, a im więcej osób to zrobi, tym lepiej, dlatego nie ma co się zastanawiać, chyba nikt z nas nie chce cenzury w Internecie ani nikt nie chce być kontrolowany.
To tyle na dziś, znów kończy się weekend, na który tak bardzo czekałam, żeby w końcu móc się wyspać. A ostatnio tego snu mam za mało, ale przynajmniej ze wszystkimi kolokwiami jestem do przodu, miałam problem tylko z jednym przedmiotem, żeby go zaliczyć, gdyż pani prowadząca bardzo lubi jak się za nią non stop chodzi. A tak poza tym obyło się bez poprawek. Został mi jeszcze jeden egzamin, z którego w środę mam zeróweczkę, więc fajnie by było gdyby się udało, bo miałabym wtedy caaałe 3 tygodnie wolnego w sesji : )
Moja praca licencjacka „zaczęła się” w końcu pisać, bo termin oddania pierwszego rozdziału zbliżał się nieubłaganie szybko – i tak minął w poprzednią środę. Tak więc ze wszystkim właściwie jestem na razie do przodu, oby tak dalej :)
A ostatnio wpadłam w szał zakupów, nie udało mi się nic upolować w poświątecznych wyprzedażach, więc wyruszyłam na polowanie w tych styczniowych… a co tam nowego wpadło w moje ręce, pokażę Wam w kolejnym poście. Może w końcu przygotuję też dla Was jakąś stylizację?:)
Miłego dnia :*
"Może się zdarzyć, że urodziłaś się bez skrzydeł, ale najważniejsze, żebyś nie przeszkadzała im wyrosnąć." - Coco Chanel
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 stycznia 2012
poniedziałek, 5 grudnia 2011
Maseczka nawilżająca Nouri Fusion, Herbalife
Dziękuję za wszystkie porady dotyczące aparatów fotograficznych, wzięłam Wasze sugestie, słowa i doświadczenia pod uwagę, obejrzałam aparaty, które mi poleciłyście i... chyba już wybrałam, i chyba jednak będzie to lustrzanka :-) ale jeszcze parę dni się porozglądam, poszukam, a jak już mój nowy "przyjaciel" będzie ze mną w domu, to na pewno się Wam pochwalę :-)
Na dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję maseczki nawilżającej NouriFusion firmy Herbalife:
Opis Producenta:
Zawiera wyciąg z ziela wierzby, masło shea oraz olejek z awokado. Maseczka Nawilżająca NouriFusion® delikatnie oczyszcza, wygładza i nawilża. Może także zredukować uczucie suchej skóry, poprawiając jej fakturę i sprawiając, że stanie się delikatna i gładka.
Stosuj te luksusową maseczkę, gdy Twoja skóra jest sucha i potrzebuje dodatkowego nawilżenia.
Moim zdaniem maseczka sprawdza się bardzo dobrze. Świetnie nawilża skórę, po nałożeniu maski ukazują się nam najsuchsze miejsca na twarzy - bardzo szybko się wchłania w przesuszonych miejscach (u mnie były to głównie okolice nosa i czoła). Maseczka rzeczywiście wygładza skórę, pozostawiając ją naprawdę delikatną. Poprawia trochę jędrność, a według Producenta także koloryt - ale ja tego raczej nie zauważyłam. Maseczka zawiera witaminy A, C i E, jest do wszystkich rodzajów cery. Można ją stosować na co dzień - jako krem nawilżający (nakładając mniejszą ilość) lub minimum raz w tygodniu (optymalnie dwa) jako maseczkę, pozostawiając na twarzy większą ilość na około 20 minut.
Minusem jest cena - 125 ml kosztuje około 100 zł, na stronie internetowej Herbalife widnieje cena katalogowa 109 zł, w promocji 90 zł. Nie pamiętam dokładnie za ile ja ją kupiłam, ale kojarzy mi się kwota 120 zł (około) - u kosmetyczki. Skusiłam się na nią dlatego, że w wakacje byłam na zabiegu kosmetycznym, na który składała się m.in. ta maseczka.
Cena wysoka, ale maska jest bardzo wydajna - używam jej razem z mamą od 5 miesięcy i zużyłyśmy jak na razie pół opakowania.
Pod względem zmniejszania suchości skóry - jest rewelacyjna.
Używacie jakichś produktów firmy Herbalife?
Wg mnie są to kosmetyki dobrej jakości, ale ich ceny nie zachęcają... choć czasem warto wydać więcej na produkty do pielęgnacji. Ja jednak na razie poprzestanę na tym :-)
Na dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję maseczki nawilżającej NouriFusion firmy Herbalife:
Opis Producenta:
Zawiera wyciąg z ziela wierzby, masło shea oraz olejek z awokado. Maseczka Nawilżająca NouriFusion® delikatnie oczyszcza, wygładza i nawilża. Może także zredukować uczucie suchej skóry, poprawiając jej fakturę i sprawiając, że stanie się delikatna i gładka.
Stosuj te luksusową maseczkę, gdy Twoja skóra jest sucha i potrzebuje dodatkowego nawilżenia.
Moim zdaniem maseczka sprawdza się bardzo dobrze. Świetnie nawilża skórę, po nałożeniu maski ukazują się nam najsuchsze miejsca na twarzy - bardzo szybko się wchłania w przesuszonych miejscach (u mnie były to głównie okolice nosa i czoła). Maseczka rzeczywiście wygładza skórę, pozostawiając ją naprawdę delikatną. Poprawia trochę jędrność, a według Producenta także koloryt - ale ja tego raczej nie zauważyłam. Maseczka zawiera witaminy A, C i E, jest do wszystkich rodzajów cery. Można ją stosować na co dzień - jako krem nawilżający (nakładając mniejszą ilość) lub minimum raz w tygodniu (optymalnie dwa) jako maseczkę, pozostawiając na twarzy większą ilość na około 20 minut.
Minusem jest cena - 125 ml kosztuje około 100 zł, na stronie internetowej Herbalife widnieje cena katalogowa 109 zł, w promocji 90 zł. Nie pamiętam dokładnie za ile ja ją kupiłam, ale kojarzy mi się kwota 120 zł (około) - u kosmetyczki. Skusiłam się na nią dlatego, że w wakacje byłam na zabiegu kosmetycznym, na który składała się m.in. ta maseczka.
Cena wysoka, ale maska jest bardzo wydajna - używam jej razem z mamą od 5 miesięcy i zużyłyśmy jak na razie pół opakowania.
Pod względem zmniejszania suchości skóry - jest rewelacyjna.
Używacie jakichś produktów firmy Herbalife?
Wg mnie są to kosmetyki dobrej jakości, ale ich ceny nie zachęcają... choć czasem warto wydać więcej na produkty do pielęgnacji. Ja jednak na razie poprzestanę na tym :-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


